Loading

TVP 1

TVP 2

Polsat

TVN

TV 4

PULS

PULS 2

TVN 7

TVN Style

TVP Polonia

TVP Kultura

TVP Sport

TVP Info

TVP HD

TVP Historia

TVP Seriale

Tele 5

ITV

Makłowicz w podróży. Hiszpania (193) - Sierra Nevada

TVP HD - 2019-08-25 07:35

magazyn kulinarny

Wszystkie drogi w górach Sierra Nevada (a jest tylko jedna: malownicza droga nr 395) prowadzą do Pradollano, miasta zbudowanego od podstaw w latach 60. dla nowej stacji narciarskiej. Andaluzyjska Sierra Nevada to najbardziej na południe wysunięty ośrodek narciarski w Europie. Tajemnica nart w górach, z których można zobaczyć brzegi Afryki, jest prosta: jeździ się na stokach trzytysięczników, a nawet wyżej. Najwyższy szczyt Sierra Nevada ma prawie 3, 5 tysiąca metrów n.p.m. W dole zaś majaczy Granada. Każdy szanujący się ośrodek narciarski ma swój park rozrywek rodzinnych - tu też jest taki. Robert próbuje swoich sił na kolejce grawitacyjnej i na skibobie. A potem przy stacji pośredniej, Borreguiles, w bufecie samoobsługowym ocenia ofertę kulinarną dla narciarzy. Miejscowe wędliny, sałatka z tuńczyka i pieczonej papryki, oliwki i krokiety z szynką można potraktować jako przystawki przed daniem głównym, które Robert przyrządza własnoręcznie, a jest to tortilla de Sacromonte z wieprzowymi podrobami. Na deser nasz podróżnik udaje się do Pradollano. W cukierni pani smaży churros. Jest to rodzaj racuchów smażonych w oliwie i polewanych najczęściej czekoladą. Są też i z kawą, ale w górach króluje czekolada. Wśród narciarzy czekolada to podstawa. Zawsze mają przy sobie tabliczkę, by posilić się w chwilach zwątpienia. Po nartach następna atrakcja, czyli kąpiel w górskim spa. Godzina jazdy na południe i można znów zażyć kąpieli, ale już w Morzu Śródziemnym, które zimą bywa niekiedy cieplejsze niż Bałtyk latem. Tymczasem na plaży czeka na Roberta jeszcze jedna atrakcja klulinarna. Przy palenisku w starej łodzi wypełnionej żwirem, kucharz piecze sardynki na trzcinach. Miejscowym zwyczajem tak się przyrządza świeżo złowione i oczyszczone sardynki. Zbliża się wieczór. Na tarasie kawiarni przy plaży Robert podziwia zachodzące słońce. Przyznaje, że to był niezwykły dzień. Najpierw mróz na szczytach gór, a potem wiosna nad morzem. Krakowski podróżnik wznosi dżinem toast za tych, którzy wybierają góry i morze jednocześnie!

wstecz